Europejska Kuchnia na wyciągnięcie ręki Drukuj

  Europejska Kuchnia na wyciagniecie reki 01

„Europejska Kuchnia na wyciągnięcie ręki – zagraniczne staże technika żywienia i usług gastronomicznych”

Drugi tydzień naszej portugalskiej przygody zaczął się wycieczką do Monsaraz. Ricardo i Klaudia zabrali nas do maleńkiego  miasteczka położonego na wzgórzu niedaleko granicy z Hiszpanią, o którym jego mieszkańcy mówią „Orle Gniazdo”. Przekroczyliśmy potężne mury warowne jedną z bram od wschodniej strony  miasta i poczuliśmy się jakby wehikuł czasu przeniósł nas do średniowiecza, albo jak  statyści zaangażowani  do  udziału  w filmie z tej epoki (nie pasowały tylko nasze stroje).

Ruiny warownego XIII wiecznego zamku, kościół Igreka Matriz, wybrukowane charakterystyczną  kostką wąskie i małe uliczki , białe domki błyszczące w promieniach jesiennego słońca  (25 ͦ C), oraz sklepiki z kolorową ceramiką orz ręcznie tkanymi dywanami zrobiły na nas wielkie wrażenie. Monsaraz jest pełne uroku, a widoki z wierzy  zamku na krajobraz Alentejo i zbiornik wodny Alqueva (jedno z największych sztucznych jezior w Europie) zapierają dech w piersiach. Wzgórza porośnięte gajem oliwnym, błyszcząca w słońcu toń wody i most łączący oba brzegi jeziora. Jakby tego było jeszcze mało olbrzymi sokół krążył nad naszymi głowami, jakby chciał nam powiedzieć, że to jego orle gniazdo. Nie chciało się wyjeżdżać.

Po drodze zatrzymaliśmy się przy dwumetrowym prehistorycznym kamieniu kształtem przypominającym grzyb. Dziewczęta stojąc tyłem do kamienia rzucały na jego wierzchołek małe kamienie, wróżąc w ten sposób sobie, kiedy wyjdą za mąż. Zobaczymy, której z nich wróżba się spełni. W drodze do zapory zatrzymaliśmy się w restauracji „O Aficionado” na obiad. Nakryto dla nas stół na tarasie dookoła którego rosły drzewka cytrynowe i pomarańczowe oraz kwitły kwiaty. To nasze już kolejne „smakowanie kuchni portugalskiej”. Tym razem w menu była zupa krem z warzyw, dorsz smażony w cebuli z chipsami, wieprzowina z sałatą, a na deser lody do wyboru: waniliowe, czekoladowe, kawowe, malinowe oraz pyszna kawa espresso. Palce lizać!

Wieczorem po powrocie zorganizowaliśmy z okazji naszego Święta Narodowego uroczystą kolację, na którą zaprosiliśmy naszych portugalskich opiekunów. Przygotowaliśmy barszcz biały z polskiej kiełbasy przywiezionej przez Bartka z Polski, ruskie pierogi, racuchy z jabłkami oraz kruche ciasteczka. Mistrzynią pierogów okazała się Adrianna, a jej „mereżka” na pierogu była perfekcyjna. Stół nakryliśmy w biało-czerwonych barwach, serwetki i flagi biało-czerwone. Gościom wszystko bardzo smakowało, prosili o dokładkę i pytali o składniki naszych potraw i sposób ich wykonania. Jak przystało na kucharzy byliśmy z siebie bardzo dumni. Na zakończenie wieczoru, przy dźwiękach gitary Ricarda wspólnie śpiewaliśmy piosenki polskie, portugalskie i angielskie.

Od poniedziałku pani Chabel razem z Bartkiem Łuczakiem odwiedzają nasze restauracje. Rozmawiają z szefami kuchni jak oceniają naszą pracę, czy są z nas zadowoleni. Na razie same pochwały, ale to dopiero półmetek naszych staży. Chyba jest dobrze bo dostajemy coraz trudniejsze zadania np. sporządzanie przystawek (szaszłyk z kalmarów, sałatka z ośmiornicy i czerwonej papryki doprawiona oliwą), przygotowanie dań głównych z wykorzystaniem ryb (łosoś ze szpinakiem z białym świeżym serem na cukinii), wykonywanie deserów (gruszka w sosie pomarańczowym). A więc już nie tylko obróbka wstępna brudna i czysta oraz ulubiony zmywak! Nasze największe portugalskie wyzwania kulinarne to świeże owoce morza. Większość z nas miała już możliwość nawiązania bliższego kontaktu z ośmiornicą, krewetkami, kalmarami a nawet krabem i homarem. Mamy nawet z nimi zdjęcia. Do pracy chodzimy o różnych godzinach, jedni rano, inni przed południem, a jeszcze inni po południu to nie ma czasu na spotkanie się całą grupą chyba, że po 24.00. Po przyjściu do hotelu zdajemy sprawozdanie pani Chabel co dzisiaj robiliśmy i co nowego kosztowaliśmy. Po pracy jesteśmy zmęczeni ale bardzo zadowoleni.

Mamy bardzo fajnych i przyjaznych ludzi obok siebie, piękną słoneczną pogodę, a więc dużo witaminy D, dobre humory i apetyt nam dopisuje! Szkoda tylko, że ten czas tak nieubłagalnie leci. Kończy się drugi tydzień naszego pobytu w Evorze, a my dalej w wolnych chwilach odkrywamy tajemnice tego starego miasta, pamiętającego czasy miasta jej tajemnice. Zachwyciła nas renesansowa fontanna z białego marmuru z XVI wieku na Largo da parta de moura. Jednak największe wrażenie zrobiła na nas katedra Se de Eforawybudowana na przełomie XII i XIII w. Wielka i surowa przypominająca średniowieczną twierdzę.  Przed wyprawą do Indii, tutaj w 1497r. Vasco da Gama poświęcił swoje proporce. Wchodząc do Katedry przepiękny gotycki Portal z rzeźbami apostołów.

::Galeria::